„BADMINTON POZWALA ODCIĄĆ SIĘ OD DNIA CODZIENNEGO”

 In News

Zapraszamy na wywiad z Bożeną Wołkowycką, przyszłą uczestniczką Yonex BWF World Senior Badminton Championships Katowice 2019 i przesympatyczną osobą, która na co dzień nie ma czasu się nudzić! Porozmawialiśmy z nią podczas pobytu w Olsztynie, gdzie razem ze swoją partnerką deblową Anną Kocimską przygotowuje się do swojego pierwszego turnieju mistrzowskiego.

Jak zaczęła się Pani przygoda z badmintonem?

Moja przygoda z badmintonem zaczęła się w Kolejarzu Katowice. Kiedy trafiłam do niego, Kolejarz już grał w pierwszej lidze. Miałam wtedy 11 lat i trafiłam tam z turnieju pierwszomajowego, rozgrywanego w Piotrowicach. Każde dziecko mogło na taki turniej przyjść, zapisać się i wystartować. Ja taki turniej wygrałam i trener zaprosił na treningi.

Wystartowała tam Pani dlatego, bo miała wcześniej styczność z tym sportem, czy po prostu, bo lubiła sport?

Dokładnie, lubiłam sport. To było niedaleko mojego domu. Przyszłam popatrzeć, bo były rozgrywane jakieś konkurencje lekkoatletyczne i okazało się, że można pograć również w badmintona. Tuż obok była hala Kolejarza, gdzie rozgrywany był turniej. Trochę dzieci zagrało, na koniec dostaliśmy dziesięć rolek papieru toaletowego, z których bardzo ucieszyli się rodzice. Takie były czasy.

Za co Pani lubi badmintona?

Za to, że to różnorodny sport. Można grać pojedynczo, podwójnie. Z kobietą, z mężczyzną. Za spotykanie się z ludźmi na zawodach, bo to jest taka jedna wielka rodzina, która zawsze służy pomocą. Nawet, kiedy w życiu nie wszystko się udaje, oni zawsze wspierają. Ale wie pan co, przede wszystkim badminton odstresowuje. Pozwala odciąć się od dnia codziennego. Lotka lata na tyle szybko, że nie ma czasu myśleć o problemach, tylko o odbiciu. Dodatkowo pozwala dbać o formę, pomaga zrzucić wagę. Jako dziecko raczej nie zwracało się na to uwagi, ale dziś już bardziej.

A jest coś, za co badmintona Pani nie lubi? Czy nie ma takiej rzeczy?

Nie ma. Nigdy nie zaspałam na zawody z badmintona. Zdarzyło mi się zaspać na maturę, ale nie na zawody z badmintona.

Jak mówią, są rzeczy ważne i ważniejsze!

Tak jest!

Czytałem trochę informacji o Pani w internecie i wychodzi na to, że częściej grywa pani w grach podwójnych niż pojedynczych. Preferuje pani grę wieloosobową?

Kiedy grałam, że tak powiem, profesjonalnie, to grałam przede wszystkim gry pojedyncze i dodatkowo debla. Miksta nie lubiłam. Nie lubię jak mi mężczyzna rządzi nad głową, jestem zbyt dominująca. Natomiast po pewnym czasie nie mogłam poświęcić tyle czasu na trening co wcześniej ze względu na pracę, małe dzieci i inne rzeczy, więc zaczęłam grać głównie gry podwójne. Faktycznie, debel kobiet jest moją ulubioną grą. Na jednym ze szkoleń trenerzy zagraniczni powiedzieli mi, że mam predyspozycje do gry podwójnej, gry mieszanej i powinnam przede wszystkim w tych konkurencjach brać udział. Nas kobiet jest mało, więc grywam też gry mieszane, ale mikst nie jest moją ulubioną grą.

Co kryje się pod tym terminem „predyspozycje do gry podwójnej”?

To jest umiejętność rozumienia i współpracy na boisku. Czyli widzenie partnera bez patrzenia gdzie on jest. My nazywamy to „czucie ciałem”. Nie patrzy pan na partnera, a i tak wie, gdzie on się znajduje. W momencie, kiedy są lotki sporne, zawsze biegnie ten, który powinien i jest to bardzo pożądana umiejętność.

Da się tego nauczyć?

Nie. To trzeba „mieć”. Da się pewne rzeczy ustalić, na zasadzie „ty biegniesz tu, jeśli taka będzie sytuacja”, ale dużo jest sytuacji spornych, gdzie potrzebna jest intuicja. Druga sprawa to dopasowanie do partnera. Umiejętność dopasowania się do niego. Do innego charakteru, innych predyspozycji, bo trzeba na boisku stanowić jedność. Nie ma miejsca na wzajemne urazy, fochy. Trzeba grać jako jedna całość, a wtedy sukces murowany.

Czym zajmuje się Pani na co dzień?

Na co dzień pracuję na Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Jestem trenerem klasy drugiej w badmintonie, robię uprawnienia trenera klasy pierwszej. Jednocześnie jestem instruktorem pływania, kajakarstwa, żeglarstwa. Sporty wodne to moja druga pasja. A poza tym jeżdżę na nartach, snowboardzie, dużo podróżuję – też ze względu na sport, jestem pilotem wycieczek, kilkoma innymi rzeczami również się zajmuję.

Czy praca z młodymi ludźmi odmładza?

Dopóki nie patrzę do lustra, wciąż wydaje mi się, że mam dwadzieścia kilka lat. Praca z młodzieżą, czy też z dziećmi, bo prowadzę też zajęcia rekreacyjne w Kolejarzu Katowice, powoduje, że nie czuje się upływu lat. Dopiero kiedy człowiek jest zmęczony, dziwi się „dlaczego jestem zmęczona, skoro zawsze potrafiłam tyle rzeczy ogarnąć…”.

Sierpniowe mistrzostwa świata będą pierwszymi, na których Pani wystąpi. Dodatkowo, odbędą się w Pani rodzinnym mieście. Co Pani czuje?

Powiem panu, że to jest duża presja, tym bardziej, że w Spodku nikt jeszcze nie grał. Nigdy tam nie było zawodów badmintona, więc nie wiadomo jakie będą tam warunki. Czekamy z niecierpliwością na to, kiedy będziemy mogli sobie tam poodbijać, zobaczyć jaka to jest hala, jaka jest klimatyzacja. Dla nas, ludzi z Katowic to również jest wielka niewiadoma. Ale czuję wsparcie. Na mistrzostwach wystartuje też mój kolega z Kolejarza Katowice Jacek Hankiewicz – ważna postać, ostatnio zdobył dwa złote medale Mistrzostw Polski w kategorii 50+. W Katowicach wystartuje również mój wychowanek, Przemysław Pohl, więc Kolejarz Katowice będzie silnie reprezentowany. Tych osób, które również startują, a z różnych powodów nie udało im się „załapać” na mistrzostwa z różnych powodów jest więcej. Mam nadzieję, że najbardziej dumny będzie nasz trener Jan Cofała, który nas wszystkich wychował.

 

Recent Posts

Leave a Comment

Start typing and press Enter to search

YONEX BWF WORLD SENIOR BADMINTON CHAMPIONSHIPS KATOWICE 2019