„NAJWAŻNIEJSZA JEST SYSTEMATYCZNOŚĆ”

 In News

Zapraszamy do wywiadu z Dorotą Grzejdak, wielokrotną medalistką Mistrzostw Polski oraz Mistrzostw Polski Seniorów, a także wielokrotną Mistrzostw Świata Seniorów. Jej największym osiągnięciem jest złoto na MŚ w Punte Umbria z 2009 roku. Wcześniej, w 1998 roku, razem z Damianem Pławeckim zdobyła tytuł Mistrzów Polski par mieszanych. Dziś jest zawodniczką i trenerką w klubie UKS Kometa Sianów, a w sierpniu w Katowicach będzie walczyć o kolejne krążki światowego czempionatu.

Jak zaczęła Pani swoją grę w badmintona?

Ze szkoły podstawowej pojechaliśmy na zawody powiatowe. Nazywało się to Koszalińska Olimpiada Młodzieży. Tam okazało się, że zdobyłam dwa brązowe medale – w singlu i deblu. Po zawodach podszedł do mnie trener  Marian Stelter  z niedługo wówczas działającego klubu Motus Koszalin i zapytał, czy chcę trenować. Jako, że Olimpiada odbywała się w maju, to zaraz potem pojechałam na pierwszy obóz wakacyjny. Zostałam tam na dłużej – w Motusie grałam 17 lat.

Oprócz gry w Polsce, grała pani również w Niemczech.

Tak, w Niemczech grałam dziesięć lat. Przez siedem w klubie VfL Lueneburg, a później jeszcze w Berlinie.

Jak pani postrzega różnicę pomiędzy badmintonem polskim a niemieckim?

To nie jest przepaść, jak może się wydawać. Oczywiście, mecz drużynowy Polska pewnie by przegrała z Niemcami. To bierze się z tego, że tam jest bardzo dużo trenerów azjatyckich. Za czasów mojej gry w Niemczech była tak bardzo dobra zawodniczka Juliane Schenk (brązowa medalistka MŚ w singlu 2011, przyp. red.) i ona miała już od dawna trenera azjatyckiego. W Polsce dopiero od kilkunastu lat zaprasza się trenerów z Dalekiego Wschodu do współpracy, by uczyli nas badmintona na najwyższym poziomie.

Co pociąga Panią najbardziej w badmintonie?

To, że trzeba być bardzo sprawnym ogólnie, mieć ogromny refleks, trzeba ciągle myśleć co chce się zagrać. Ale najbardziej spryt i refleks, jaki trzeba mieć.

Czego nauczył panią badminton?

Najbardziej systematyczności, dyscypliny. Oprócz mojej gry uczę też innych grać i przekonałam się, że tutaj nie trzeba jak w tenisie prowadzić dziecka od 5. roku życia na kort żeby od małego grało. W badmintonie nie trzeba zaczynać tak wcześnie. Najważniejsze, żeby chodził na każde zajęcia. Miałam kiedyś takiego chłopca, którego przezywali „drewno”. Rękę miał sztywną, z nadgarstka nie grał i tak dalej – bo w tenisie najważniejsza jest praca ręki, a w badmintonie nadgarstka. No i tak go nazywali przez dłuższy czas, aż po kilku latach treningu nagle zaczął znakomicie grać. Więc nie zgadzam się, że niezbędne jest trenowanie już od najmłodszych lat. Bo ja zaczęłam treningi w wieku 14 lat i wiem, że w tym wszystkim najważniejsza była systematyczność.

Ma Pani za sobą wiele lat gry i ogromne doświadczenie. Czy dziś uważa się Pani za lepszą zawodniczkę niż na przykład 20 lat temu?

Oczywiście. Badminton to sport techniczny. Trenując przez tyle lat praktycznie gram praktycznie „po liniach”. Na treningach się śmiejemy, kiedy ktoś chce odpuścić lotkę odbitą przeze mnie: „Nie puszczaj! Dorota nie gra autów!”. Nie chwalę się, ale gram bardzo dokładnie. Z trenerem w Koszalinie robiłam dużo ćwiczeń technicznych, m.in. ćwiczenie „na deskę”. Trener na linii ustawiał deskę i musiałam w to celować, poruszając się technicznie i uderzając technicznie. Poza tym, doświadczenie odgrywa ogromną rolę. Pozwala zaobserwować słabości przeciwnika i wykorzystać je. Ale nie uważam się za żadną gwiazdę. Ludzie mówią, że jestem bardzo skromna.

Dorota Grzejdak razem z Pawłem Gaszem

Czy przez lata kariery ma pani w sobie taką umiejętność, dzięki której już obserwując rozgrzewkę przeciwnika może ocenić, czy wygra pani mecz?

Pierwsze co robię, to patrzę, czy trzyma dobrze rakietę. Jeśli źle ją trzyma, a jest na przykład praworęczny, to nie odbije żadnej lotki z lewej strony. Może tylko pierwszą, następnych już nie. Trener z Koszalina właśnie mi mówił „Dorota, graj sto razy na bekhend. Przeciwnik w końcu popełni błąd”. Więc tak, patrzę na takie rzeczy kątem oka. Przede wszystkim na dwie: czy trzyma dobrze rakietę i czy potrafi grać bekhendem. Ważne jest też to, jak się porusza.

Co jest dla pani cenniejsze? Złoto mistrzostw Polski z 1998 roku czy złoto mistrzostw Świata seniorów?

Mistrzostwo świata seniorów.

Mimo wszystko?

No seniorów, jak sama to sama, wiadomo. Ale złoto mistrzostw Polski w mikście to też super sprawa. Poza tym ten tytuł mistrzyni świata zdobyłam po meczu z Władą Czerniawskają, Białorusinką, która swoją drogą grała w polskiej lidze. Ona – dwadzieścia centymetrów wyższa ode mnie, z dużym zasięgiem, kontra ja – niziutka. Wygrana z takim przeciwnikiem szczególnie cieszy. Tym bardziej, że ona w tamtym czasie jeździła jeszcze po świecie na zawody, wygrała wtedy jakiś turniej w Malezji.

W jakich konkurencjach zobaczymy panią w Katowicach?

Zagram we wszystkich trzech. W mikście zagram z Marcinem Grzywaczem, w kategorii 40+, w deblu z Barbarą Kulanty w kategorii 45+ no i w grze pojedynczej, w kategorii 50+.

 

Recent Posts

Leave a Comment

Start typing and press Enter to search

YONEX BWF WORLD SENIOR BADMINTON CHAMPIONSHIPS KATOWICE 2019